Wraz ze zbliżającymi się świętami rośnie ilość świątecznych piosenek w radiu, bombek i światełek w witrynach sklepowych oraz… świętych Mikołajów na ulicach. Mikołaje pojawiają się na wystawach, w reklamach, filmach, bajkach, na bilbordach – są praktycznie wszędzie. W takiej sytuacji trudno uniknąć rozmów z dziećmi o Mikołaju. Co więc mówić o nim by nie zniszczyć dziecięcych marzeń a jednocześnie by nie kłamać?

Święty Mikołaj jest symbolem świąt Bożego Narodzenia, dobroczynności, pamięci o ukochanych osobach. Z Mikołajem jest jak z czerwonym serduszkiem symbolizującym miłość lub jaskółką zwiastującą wiosnę. Małe dzieci nie rozumieją metafor i symboli. Nie wiedzą, że ludzkie serce wygląda zupełnie inaczej niż to narysowane. Podobnie jest z Mikołajem – widzą go jako starszego pana roznoszącego prezenty. Z maluchem możemy pozwolić sobie na takie uproszczenie, co wcale nie jest dla nich kłamstwem. Od okresu przedszkolnego dzieci zaczynają zadawać sporo pytań. Mikołaj jest tu i tam, jeden ma krótką brodę inny długą, jeden jest chudy, drugi gruby – który jest prawdziwy? Można wtedy odpowiedzieć, że każdy. Nie ma jednego, bo nie zdążyłby roznieść wszystkich prezentów na czas. Gdy dziecko jest w pierwszych klasach podstawówki, często towarzyszy już w świątecznych zakupach. Można wtedy przy dziecku głośno zastanawiać się co mamie sprezentuje tata – Mikołaj lub co dostanie babcia od mamy – Mikołaja. To także dobry moment by zauważyć, że każdy może być Mikołajem. Dzieciaki ze starszych klas podstawówki powinny tą ideę zrozumieć. Okres gimnazjum to czas, gdy młody człowiek może zrobić coś dla innych jako święty Mikołaj – oddać ubogim swoje niepotrzebne rzeczy, zrobić zakupy starszej sąsiadce lub posprzątać mieszkanie babci – cokolwiek co sprawi przyjemność komuś innemu. Przecież święty Mikołaj nie jest symbolem brania, ale dawania choć chwili radości. Życzę wszystkim, byśmy o tym pamiętali w te święta.

Tagi: , ,

Notka od autora

Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.