Miłość jest zwykle cudownym uczuciem, które uskrzydla obojga kochanków. Czasem jednak coś nie wychodzi, a ich miłość staje się toksyczna. Są dwie sytuacje, gdy miłość rani szczególnie mocno: gdy para non stop albo kocha się ze wszystkich sił, albo nienawidzi z całej duszy lub gdy jedno z partnerów zatruwa swoimi uczuciami drugie.

Walczący kochankowie

 

Jest to bardzo specyficzna para. Kochankowie, którzy są ze sobą, kłócą się, mają do siebie ciągłe pretensje, nienawidzą się, a jednocześnie żyć bez siebie nie mogą, ciągle wracają do siebie, a gdy jest dobrze między nimi – nic nie dorównuje ich pasji i namiętności. Przebywanie z nimi dla innych jest nieprzyjemne, bo albo są sobą całkowicie pochłonięci albo rzucają na siebie gromy. Są razem, ale ich bliscy powtarzają, by sobie odpuścili, że nie warto tak cierpieć, tak spalać się w związku, że nigdy wcześniej nie widzieli ich tak nieszczęśliwych.

Oni narzekają na siebie, wylewają morze łez przez siebie, złoszczą się na siebie, ale są  ze sobą. Twierdzą, że się kochają. Twierdzą nawet, że kochają się za bardzo, by żyć bez siebie. Ich uczucie jest wyraźnie toksyczne, a mimo wszystko – trwa. Gdyby ich spytać czemu, odpowiedzieli by pewnie, że gdy jest dobrze, to jest absolutnie wspaniale – są wpatrzeni tylko i wyłącznie w siebie, cały świat znika, a seks nigdy i z nikim nie był tak dziki i namiętny. Gdy jest jednak źle, to jest naprawdę źle. Kłótnie urastają do olbrzymich awantur, a oni mówią sobie rzeczy, które mają naprawdę zaboleć. Niektóre pary niszczą przedmioty, szarpią się, nawet biją lub zdradzają, byle by tylko zranić drugą stronę. Cierpią przez to bardzo mocno.

W ich związku nie ma miejsca na szarości, na leniwy, sobotni poranek w swoich ramionach. Jest albo wielka namiętność, albo wielka wojna. Nie ma środka, chwili wytchnienia.

Przyczyną do awantury może być wszystko: krzywe spojrzenie, brak pochwały czy telefonu wieczorem, spotkanie z kimś innym czy uśmiechnięcie się do kogoś. Jakiekolwiek zachowanie mogące być przejawem (nawet wyimaginowanego) odrzucenia, odsunięcia się, flirtu czy zdrady są od razu wychwytywane i początkują awanturę.

Zaborczy partner

Czasem toksyczny związek wygląda inaczej. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda w porządku. Para jest razem, wydają się być razem szczęśliwi, choć jedna strona sprawia wrażenie nieśmiałej i wycofanej. Przebywając z nimi dłużej, obserwator czuje się coraz bardziej niezręcznie. Jedna strona atakuje, wypomina niepowodzenia, domniemane zdrady czy flirty, a druga albo się nie odzywa, albo ciągle przeprasza. Powoli wspólni znajomi po prostu znikają.

To, która strona jest atakująca, a która przepraszająca, nie jest zależne od płci. Częściej zdarza się, że to mężczyźni są zaborczy, a kobiety uległe, ale sytuacja odwrotna też nie należy do rzadkości.

Aktywny partner jest bardzo zazdrosny. Wmawia, że druga strona zdradza, ciągle rozgląda się za innymi, jest złośliwa, a wszystko co robi, robi przeciwko wspólnemu dobru. Aktywna strona twierdzi, że jej zaborczość i ciągła kontrola wynika z troski o partnera i związek. Niekiedy przeprasza za wybuchy złości tłumacząc, że został sprowokowany, ale on nie chciał, on bardzo kocha, nawet za bardzo.

Zdziwienie budzi postawa wycofanej osoby – dlaczego się nie broni, dlaczego daje sobą rządzić, dlaczego nie kończy tego związku, skoro cierpi. W jej oczach nie jest to jednak takie proste. Gdy strona aktywna ma dobry humor, gdy w związku układa się dobrze, partner jest cudowny. Czuły, opiekuńczy, zakochany i pokazujący te uczucie. Te dobre chwile są, co prawda z czasem coraz rzadsze, ale zdarzają się. Wycofana strona wraz z trwaniem tego związku coraz bardziej wierzy, że należy jej się takie traktowanie. Jeśli codziennie ktoś ci mówi, że jesteś beznadziejny, to powoli zaczynasz w to wierzyć. A jeśli już wierzysz, to nie ma sensu zmieniać związku i walczyć o szacunek do siebie. Bierna strona powoli niknie…

Takie toksyczne związki prowadzą jedynie do wyniszczenia. Nie rozwijają, nie budują,  jedynie męczą i niszczą. Nie ma co się oszukiwać, że z czasem będzie lepiej, że z czasem kochankowie się dotrą i dopasują. Z każdą chwilą trwania tego związku jest coraz gorzej. Szansa na sensowne przekształcenie tej relacji jest jedynie w jednoczesnej terapii obojga partnerów, a później we wspólnej pracy nad konstruktywną komunikacją. Nie będę jednak ukrywać, że jest to długotrwała praca, która nie zawsze się udaje.

Tagi: , ,

Notka od autora

Cześć! Staram się zamieszczać tu sporo wartościowej wiedzy o zdrowiu i zdrowym trybie życia. Nie miej mi jednak za złe, gdy popełnię jakąś gafę. Nie jestem lekarzem i nie traktuj moich porad tak, jakbym nim był. Pamiętaj jednak, że staram się zamieszczać tu rzetelną wiedzę.

Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.