Choć mój zgryz nigdy nie należał do idealnych, to na aparat ortodontyczny zdecydowałem się dosyć późno, bo dopiero po maturze. Jako dziecko patrzyłem z przerażaniem i współczuciem na inne dzieciaki, które nie mogły jeść moich ulubionych mordoklejek i nosiły ze sobą do szkoły szczoteczki do zębów. Nie szczególnie przekonywał mnie argument o równych ząbkach i ładnym uśmiechu. Podczas każdej wizyty u dentysty drżałem o swój los. Zawsze gdy w domu pojawiał się temat aparatu ortodontycznego wpadałem w panikę i obiecywałem rodzicom złote góry, żeby tylko nie robili mi tej strasznej krzywdy.

Tylko krowa nie zmienia poglądów?

Z czasem jednak aspekt estetyczny stał się dla mnie istotny. Zrozumiałem, że nie chodzi tylko o atrakcyjny wygląd, ale także o zdrowie. Podczas jednej z wizyt kontrolnych bardzo rzeczowy i kompetentny stomatolog wyjaśnił mi jak działa ,,układ” składający się z mięśni, zębów i stawu skroniowo – żuchwowego. Zdałem sobie sprawę, że prawidłowa anatomia wszystkich elementów wpływa nie tylko na wygląd twarzy, ale także na możliwość właściwego dbania o higienę jamy ustnej, a także na funkcje takie jak żucie, oddychanie czy mówienie. Prawdę mówiąc, nawet trochę się wystraszyłem.

Życiowa decyzja

Jestem już dorosły (a przynajmniej pełnoletni, jak mawia mój tata), więc kosztami (nie oszukujmy się, dosyć wysokimi) podzieliłem się z rodzicami. Umówiłem się na wizytę, pani ortodontka rozpisała mi indywidualny plan leczenia. Zaleciła mi także wizytę w gabinecie stomatologii zachowawczej aby wyleczyć drobne zmiany próchnicze. Miałem wiele obaw, ale słowo się rzekło – aparat na zębach.

Wyrzeczenia szablozębnych

Początki były wymagające, choć przyznam, że spodziewałem się czegoś dużo gorszego. Po pierwsze obawiałem się bólu i ciągłego uczucia, że coś mi przeszkadza w buzi. Wspomagałem się chłodnymi napojami, zmiksowanymi zupami i lodami. Po kilku dniach dolegliwości ustąpiły, myślę, że po prostu się przyzwyczaiłem. Zdarzało się jednak, że niektóre elementy aparatu drażniły mi wnętrze jamy ustnej i na błonie śluzowej zrobiło mi się kilka ranek. W aptece kupiłem żel i płyn do płukania jamy ustnej z serii Anaftin®. Obydwa produkty szybko tworzyły powłokę izolacyjną na uszkodzonej tkance i łagodziły dolegliwości bólowe, które to nasilały się w moim przypadku szczególnie podczas picia i jedzenia gorących, pikantnych czy kwaśnych potraw. Żelem smarowałem ranki te łatwo dostępne, ale płukanie płynem okazało się łatwiejsze w tych dalszych miejscach w jamie ustnej O. Pani ortodontka bardzo przestrzegała mnie przed zaniedbaniami higienicznymi. Powiem szczerze, że za czasów ,,przed aparatem” zdarzało mi chodzić spać ,,na brudasa” – przekładałem kąpiel i mycie zębów na rano. Gdy zdecydowałem się na leczenie ortodontyczne musiałem tę drobną słabość wyeliminować. Co więcej, muszę teraz zwracać większą uwagę na higienę jamy ustnej. Noszę ze sobą w plecaku szczoteczkę i małą podróżną wersję pasty, żeby po posiłkach jedzonych poza domem móc umyć zęby. Oczywiście w domu po jedzeniu też sięgam po mój zestaw. Jeżeli nie mam możliwości wyszczotkować zębów, to staram się przynajmniej przepłukać buzię czystą wodą. Co do diety, nie wiele musiałem zmieniać. Pożegnałem się (nie na zawsze!) ze wspomnianymi mordoklejkami i innymi lepkimi smakołykami. Nie sposób się ich pozbyć z zakamarków jamy ustnej uzbrojonej w aparat.

Moje odczucia po kilku miesiącach od rozpoczęcia leczenia

Jest naprawdę OK! Przez pierwsze dwa tygodnie udało mi się wdrożyć nowe nawyki i pozbyć się dolegliwości. Teraz już nie odczuwam różnicy. Powiem więcej – jestem z siebie dumny! Jestem dumny, że zainwestowałem w swoje zdrowie i lepszy wygląd. Uważam, że jeżeli ktoś ma podobny problem i ma możliwości finansowe, nie powinien się wahać. Na ten moment bardzo polecam leczenie ortodontyczne, a jeżeli zastanawiasz się nad tą decyzją, mówię szczerze – im szybciej się zdecydujesz, tym szybciej zauważysz efekty.

Notka od autora

Cześć! Staram się zamieszczać tu sporo wartościowej wiedzy o zdrowiu i zdrowym trybie życia. Nie miej mi jednak za złe, gdy popełnię jakąś gafę. Nie jestem lekarzem i nie traktuj moich porad tak, jakbym nim był. Pamiętaj jednak, że staram się zamieszczać tu rzetelną wiedzę.

Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.