Żywność o obniżonej wartości energetycznej (typu light) wzbudza ostatnio sporo kontrowersji. Czy w ogóle z niej korzystać, a jeśli tak to na co zwracać uwagę przy jej zakupie?
Często bywa tak, że w produktach light zastępuje się brak danego składnika, który by zwiększał ich energetyczność, wodą lub substancjami zagęszczającymi. Im wyższa zawartość wody tym mniejsza trwałość produktu, a żeby ją zwiększyć dodaje się więcej konserwantów. Nieraz część tłuszczu zastąpiona jest cukrem, co również nie jest dobrym rozwiązaniem.
Produkty light na pewno nie należą do szczególnie odżywczych. Aby obniżyć kaloryczność usuwa się najczęściej tłuszcz. Pozwala to co prawda „odchudzić” produkt, ale w ten sposób usuwane są również rozpuszczalne w nim witaminy A, D, E, K. A co za tym idzie gorzej przyswajalne są inne składniki (np. wapń gorzej się wchłania, jeśli nie towarzyszy mu witamina D).

A może żywność light jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które się odchudzają? Nie koniecznie, ponieważ nie każdy produkt oznaczony jako „light”, „fit” jest naprawdę niskokaloryczny. Nieraz usuwany jest cukier, ale zastępuje się go tłuszczem. Czasami zamienia się tylko rodzaj cukru, zamiast sacharozy daję się fruktozę. Przez to nie jest to produkt dla osób chcących schudnąć tylko dla diabetyków.
Podsumowując, żywność typu light nie jest zbytnio odżywcza. Biorąc jeszcze pod uwagę, że jest droższa od tradycyjnych produktów, musimy naprawdę dobrze przeanalizować ulotkę, by sprawdzić czy jest to produkt dla nas odpowiedni. Lepiej chyba zjadać mniej, ale bardziej wartościowych produktów niż objadać się produktami light.


