Ortoreksja- kiedy zdrowe odżywianie staje się obsesją.

 
 
Na pewnym etapie życia chyba każdemu zdarzyło się, że jadł tylko ściśle określone rzeczy i nic więcej. Znam siedmiolatka, który najchętniej jadłby wyłącznie zapiekanki, nastolatkę żywiącą się wyłącznie słodyczami oraz studentkę, która przez rok żyła jedząc wyłącznie płatki śniadaniowe. Każda ze wspomnianych przeze mnie osób ograniczała swoją dietę do konkretnych produktów. Podobnie dzieje się, gdy ktoś zapada na ortoreksję – osoba z tym zaburzeniem odżywiania dysponuje bardzo krótką listą ściśle określonych pokarmów, które są przez nią uznawane za dozwolone. 
Wyznacznikiem czy coś jest do zaakceptowania czy nie, jest dla osoby cierpiącej na ortoreksję jakość produktu. Jedzenie, które jest przetwarzane, z konserwantami czy barwnikami, które może tuczyć lub w jakikolwiek sposób niekorzystnie wpływać na samopoczucie, jest automatycznie eliminowane z diety. Pierwsze ograniczenia wiążą się zwykle z rezygnacją ze słodyczy, fast foodów, białego pieczywa, mięsa. Teoretycznie nie brzmi przerażająco –  po prostu zdrowe żywienie. Tylko tyle, że znalezienie absolutnie zdrowej żywności zabiera coraz więcej czasu, planowanie kolejnych posiłków praktycznie nigdy się nie kończy. Odżywanie przestaje być przyjemnością, a staje się swojego rodzaju obsesją. Niemożliwe stają się odstępstwa od diety (na przykład związane z wyjściem do restauracji), a każdy kto próbuje choćby namówić na nawet drobne „przewinienie” w postaci na przykład kawałka czekolady, staje się w najlepszym przypadku osobą nieczułą na potrzeby innych, w najgorszym – osobą życzącą śmierci, wręcz trucicielem.
To, że osobie cierpiącej na ortoreksję wydaje się, że je zdrowo, wcale nie oznacza, że rzeczywiście tak jest. Pamiętam dziewczynę, która uważała, że tylko zielone warzywa są zdrowe i ograniczała swoją dietę wyłącznie do nich. W przeciwieństwie do czasowych upodobań jedzeniowych, w ortoreksji podobnie uboga dieta może ciągnąć się przez całe lata. Niesie to ze sobą określone skutki dla zdrowia jak na przykład odwapnienie kości, awitaminozę, anemię.
Na szczęście tak skrajne i niebezpieczne ograniczenia żywieniowe pojawiają się dość rzadko. Więcej trudności wiąże się zwykle z wpływem zaburzenia na kontakty społeczne i rozwój osobisty. Planowanie posiłków, zakupy, gotowanie – osobie cierpiącej na ortoreksję czynności te potrafią zajmować nawet kilka godzin dziennie. Skupienie na jedzeniu sprawia, że nie ma już czasu ani sił, by zająć się rozwijaniem siebie, karierą zawodową, przyjemnościami czy kontaktami ze znajomymi. Wspólne posiłki z bliskimi są wykluczone ze względu na restrykcyjną dietę (nikt nie zagwarantuje, że jakość jest odpowiednio wysoka – trzeba samemu tego dopilnować!), ale także dlatego, że w czasie jedzenia należy się skupić jedynie na tym, by jeść wolno i dokładnie przeżuwać.
Mówi się, że jest się tym, co się je. W przypadku ortoreksji powiedzenie to podniesione zostaje do granic absurdu. W tym zaburzeniu ja to jedzenie, a jedzenie to ja. Praktycznie nie ma miejsca już na nic więcej poza skupieniem na jakości pożywienia, a to zdecydowanie za mało, by móc zdrowo i szczęśliwie żyć.
Jeśli Ty lub osoba Ci bliska ma problem ze zbytnim skupieniem na jedzeniu, skorzystaj z pomocy psychologa. Czym szybciej podejmie się terapię, tym szybciej będzie można cieszyć się życiem bez chorobliwego zwracania uwagi na jedzenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *